Zwracam się do Pana, Panie Ministrze, w sprawie wystawiania świadectwa zdrowia zwierząt rzeźnych, które

   Zwracam się do Pana, Panie Ministrze, w sprawie wystawiania świadectwa zdrowia zwierząt rzeźnych, które pełni rolę zarówno dokumentu identyfikacyjnego, jak i określającego stan zdrowia zwierzęcia. Często rolnicy zwracają się do mojego biura ze skargą na lekarzy weterynarii, którzy wystawiają świadectwo zdrowia ˝zaocznie˝, nie oglądając zwierząt rzeźnych przed skupem, twierdząc, że znają tak dobrze hodowlę, iż nie ma potrzeby i niebezpieczeństwia stwierdzenia jakiejkolwiek choroby u zwierząt. Zdarzają się też przypadki naliczania kosztów dojazdów do rolnika według niejasnych reguł. Lekarze weterynarii, działający w różnych powiatach, naliczają zupełnie inaczej koszty dojazdu do rolnika w celu wydania świadectwa zdrowia lub nie naliczają ich wcale. Koszty dojazdu lekarz weterynarii często zawyża, licząc początek trasy od miejsca zamieszkania do gospodarstwa rolnika i z powrotem nawet, jeśli jest w tej samej miejscowości u kilku rolników.

   Wobec powyższego pragnę zapytać:

   1. Na jakiej podstawie rolnik może wyegzekwować od lekarza weterynarii rzetelne naliczanie kosztów dojazdu? Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi reguluje koszty dojazdu według stawki za 1 kilometr do miejsca wykonywania czynności (Dz.U.03.29.246), jednak nie uściśla zasad obliczania trasy. Czy hodowcy z jednej wioski mogą żądać wyliczenia ilości przejechanych kilometrów, a następnie podzielenia kosztów dojazdu na wszystkich hodowców?

   2. Wymóg posiadania świadectwa zdrowia dla zwierząt rzeźnych spowodował napływ sporych środków finansowych dla wąskiej grupy lekarzy weterynarii, tym samym powodując, że lekarze, nie chcąc rezygnować z profitów, z przyczyn technicznych nie są w stanie wywiązać się z podjętych obowiązków, często wystawiają świadectwa zdrowia na podstawie zbyt pobieżnej oceny wyglądu. Czy w przypadku chorób zakaźnych taka ocena wystarczy? Jaki sens mają powyższe badania, skoro i tak są traktowane jako zło konieczne, a stosowane tylko z powodu wymogów unijnych? Kto będzie odpowiadał za partię zwierząt zbadaną ˝zaocznie˝, która okaże się nieprzydatna do spożycia lub gorszej jakości?

   3. Służby weterynaryjne nie przestrzegają zasad higieny w chlewniach, nie zmieniają odzieży ochronnej, stwarzając zagrożenie przeniesienia chorób z innych hodowli. W Danii lekarz weterynarii przed wejściem na obiekty hodowlane musi zmienić ubranie i wziąć prysznic - takie zapobieganie rozprzestrzenianiu chorób zakaźnych ma sens - w przeciwieństwie do naszych służb weterynaryjnych, które często nie mają butów jednorazowego użycia. Kiedy natomiast wybucha np. pomór, wtedy lekarze weterynarii mają wszystkie wymagane środki ochrony. Jak rolnik ma wyegzekwować przestrzeganie zasad higieny? Jaki jest sens obciążania rolników coraz większymi wymogami i kosztami, kiedy nie ma on możliwości skutecznej ochrony hodowli, gdy służby weterynaryjne ich nie przestrzegają?

   Z poważaniem

   Poseł Tadeusz Wojtkowiak

   Warszawa, dnia 30 lipca 2003 r.


niezarejestrowana strona | brak hosta | niezarejestrowana strona | no host | wymiana linkow Ogłoszenia drobne Techno Sety Trance