Szanowny Panie Premierze! Sytuacja ekonomiczna, w jakiej funkcjonują lubelskie szpitale, staje się po wprowadzeniu
Szanowny Panie Premierze! Sytuacja ekonomiczna, w jakiej funkcjonują lubelskie szpitale, staje się po wprowadzeniu Narodowego Funduszu Zdrowia coraz trudniejsza, żeby nie powiedzieć dramatyczna.
Największy w woj. lubelskim Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie, nie mogąc od razu przyjąć wszystkich wymagających hospitalizacji pacjentów, zapisuje ich do zeszytu w kolejkę. Podpisany na ten rok kontrakt z NFZ nie pozwala na leczenie wszystkich potrzebujących. W Klinice Chorób Płuc i Gruźlicy na drzwiach wisi kartka z informacją o redukcji łóżek i limitach przyjęć. Na podobne kartki z informacjami o trudnościach w przyjęciu do szpitala pacjenci mogą natknąć się również w innych klinikach.
Chcąc dopasować przyjęcia pacjentów do środków, jakie przewiduje kontrakt podpisany z Narodowym Funduszem Zdrowia, dyrekcja Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie planuje ograniczenie o 57 liczby łóżek. Najwięcej, bo 20, straci Klinika Chorób Płuc i Gruźlicy. O 16 łóżek mniej będzie mieć Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej. Obie kliniki to tzw. oddziały jednoimienne, czyli niemające odpowiedników w innych szpitalach w regionie. Ponadto 15 łóżek zostanie zredukowanych w Klinice Chirurgii Ogólnej, a 6 na urologii. Na tym nie koniec. Kolejne cięcia będą na neurologii, rehabilitacji, laryngologii i gastrologii. Ograniczona ma być działalność praktycznie każdej z dwudziestu klinik wchodzących w skład SPSK-4 w Lublinie, a co się z tym wiąże - redukcja zatrudnienia.
Z kolei w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie redukcji personelu dokonano wcześniej. Z pracy odeszło 250 osób. Teraz dyrekcja DSK zamierza oszczędzać w inny sposób. Szpital chce zrezygnować z prowadzenia własnego laboratorium, uważając, że taniej będzie kupować badania na zewnątrz. Takiemu rozwiązaniu ostro sprzeciwiają się pracownicy i reprezentujące ich związki zawodowe. Konflikt wisi w powietrzu.
Niepewna sytuacja panuje w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie. Wprawdzie nie ma tam jeszcze redukcji łóżek, ale dyrekcja szpitala nie wyklucza takiej konieczności.
Panie Premierze! Pokrótce przedstawiłam sytuację największych lubelskich szpitali, ale w podobnej są również szpitale małe.
Można więc powiedzieć, że po wprowadzeniu Narodowego Funduszu Zdrowia cała służba zdrowia Lubelszczyzny znalazła się w gorszej sytuacji, niż to było jeszcze w roku ubiegłym. Już teraz z wojewódzkich oddziałów NFZ nadchodzą sygnały, że obecnie dysponują one mniejszymi środkami finansowymi niż zlikwidowane kasy chorych.
Biorąc powyższe pod uwagę, kieruję do pana premiera interpelację z zapytaniem, jaka jest ocena rządu pierwszego okresu funkcjonowania Narodowego Funduszu Zdrowia w kontekście podpisanych kontraktów z placówkami służby zdrowia? Co jest powodem tak drastycznego ograniczenia przez szpitale zakresu świadczonych usług medycznych oraz redukcji zatrudnienia? Jakie działania zamierza podjąć rząd, by powstrzymać niekorzystne tendencje w funkcjonowaniu szpitali, które już teraz stanowią zarzewie społecznych napięć?
Z szacunkiem
Poseł Izabella Sierakowska
Lublin, dnia 21 maja 2003 r.